konsekracja cerkwi w Komańczy 13.X.2010/ fot. chmielu.com.pl
Chmielowe Szpargały Galeria - Chmielowe Szpargały Wspomnienia Z Szuflandii Chmiela

Ze zgliszczy powstała – cerkiew w Komańczy

Cerkiew w Komańczy

14 września 2006 roku zapadł mi daleko w pamięć. Około 6.40 zacząłem otrzymywać liczne wiadomości sms od znajomych z całej Polski o treści : „Chmielu . Spłonęła cerkiew w Komańczy”.

W drodze do pracy spotkałem znajomego, który mówi „Przemek, robisz teraz wystawę o cerkwiach Beskidu Niskiego, a w nocy spaliła się cerkiew w Komańczy. Słyszałeś? „

Poczułem się , jakby w tym momencie, ktoś wyrwał mi kawałek serca. Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą jaką miłością darzę Bieszczady, jak kocham wszystko co z Bieszczadami jest związane.

 

spalona cerkiew w Komańczy IX.2006 fot/chmielu.com.pl
spalona cerkiew w Komańczy IX.2006 fot/chmielu.com.pl

Dziwnym zrządzeniem losu , robiłem wtedy w Domu Kultury wystawę o bieszczadzkich obiektach sakralnych. Stanąłem przed ekspozycją i do dziś nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie : „dlaczego wśród wszystkich fotografii zabrakło cerkwi w Komańczy ? „

spalona cerkiew w Komańczy IX.2006 fot/chmielu.com.pl
spalona cerkiew w Komańczy IX.2006 fot/chmielu.com.pl

Przecież docierałem z obiektywem do miejsc, które nie zawsze są łatwo dostępne i popularne. Do niektórych trzeba było długo szukać drogi na mapie i pytać o drogę ludzi. Dlaczego nie uwieczniłem na fotografii tego symbolu Komańczy ?

Wiadomość, ze spłonęła w dniu 13 września 2006 roku sakralna wizytówka tego regionu, do dziś wspominam z bólem, ze nie uwieczniłem zdjęciem i pamięcią tego, czego już nie ma, co odeszło z dymem i ogniem pożogi, z jękiem palonego wielowiekowego drewna. Jakby symbol tego co było. Przecież wiemy, że cerkwie znikały z bieszczadzkiego i beskidzkiego krajobrazu, jakby „naturalnie” za czasów komunizmu. Też płonęły, były wyburzane i dewastowane. Chciano zniszczyć wiarę i kulturę.  Symbol Komańczy , przetrwał zawieruchę historii, a oddał swe istnienie pożodze.

 

Nazajutrz, gnany rozterkami  serca i sumienia, pędziłem już w Bieszczady.

Postanowiłem dotrzeć tam od strony Beskidu Sądeckiego i Niskiego. Przemierzałem drogę, śladem Wojtka Bellona , docierając do cerkwi w Złockiem, Tyliczu, Andrzejówce. Nocą dotarłem do Leluchowa do zaprzyjaźnionej łemkowianki Ani Szafraniec. Jakby czekała na mnie, polały się łzy wzruszenia i żalu na wspomnienie o spalonej cerkwi.

spalona cerkiew w Komańczy IX.2006 fot/chmielu.com.pl
spalona cerkiew w Komańczy IX.2006 fot/chmielu.com.pl

Prawie do samego rana siedzieliśmy przy piecu w kuchni , gdzie nasłuchałem się wśród łez o wysiedleniu jej z całą rodziną (Akcja Wisła). Opowieść o psie, który został w domu, o zasianym i pozostawionym zbożu , o sadach pełnych już owoców , o pozostawionym chlebie na stole , była żywym świadectwem całości krzywdy wyrządzonej tamtym ludziom.

Wyruszyłem wczesnym porankiem, grały we mnie takie wzruszenia i emocje, że o śnie mowy nie było. Prowadziła mnie jakaś determinacja i desperacja, odwiedzałem obiekty sakralne (m.in. Gładyszów, Bartne, Bieliczna, Kwiatoń) zmierzając ku… Komańczy.

 

 

 

Chciałem zapisać w oknie obiektywu i w swej pamięci, te wspaniałe budowle, ślady i świadectwa wspaniałej architektury , kultury i historii tego regionu. Obawa , że może nastąpić moment, że może pojawić się ogień , który zniszczy coś co zostało po pożodze historii była teraz ogromna. Jakąż symboliką stał się dla mnie widok na trasie, gdy wśród łąk i wzgórz zobaczyłem postawione drzwi. Tylko drzwi. Drzwi po nieistniejącej cerkwi i wsi Czarne. Tragiczny i jakże wyrazisty i przejmujący symbol.

spalona cerkiew w Komańczy IX.2006 fot/chmielu.com.pl
spalona cerkiew w Komańczy IX.2006 fot/chmielu.com.pl

Docieram późnym wieczorem do Komańczy. Uderzył mnie zapach. Zanim cokolwiek zobaczyłem, poczułem swąd spalenizny. Nie wyjaśnię tego ani sobie ani nikomu, bo słowami się nie da jakie targały mną emocje i wzruszenia. Dzwonnica, a za nią …….czerń. Czerń nocy i pogorzeliska. Symbol i ślad. Historia Bieszczad w pigułce. Co można czuć w tym momencie? Co mogli czuć ludzie, wierni związani z ta cerkwią? Stałem tak i nie umiałem odejść, zrobić kroku. Skupienie, smutek, żal i łzy. Wtedy zrozumiałem , tak do bólu, co mogli czuć niegdyś ludzie, którym „zła historia” tego regionu odebrała świątynie i ich domy. Co mogli czuć stojąc na zgliszczach swojego życia.

Chyba tak musiało być, że właśnie wtedy, musiałem poczuć do bólu stratę tego miejsca. Że nie uwieczniłem cerkwi w Komańczy wśród wielu innych, również pięknych. Że nie stała się jedną z wielu na wystawie. To miejsce stało się dla mnie symbolem ogromu nieszczęścia jakie przeszło przez Bieszczady.

 

Dwa lata później , ponowne uczucie wróciło do mnie, kiedy będąc w Hoczwii u Zdzicha Pękalskiego ujrzałem rzeźbę „czarnego Anioła” , którego skrzydła wykonane były ze spalonych desek z cerkwi w Komańczy.

spalona cerkiew w Komańczy IX.2006 fot/chmielu.com.pl
spalona cerkiew w Komańczy IX.2006 fot/chmielu.com.pl

Jak Feniks z popiołów tak cerkiew powstała. Udało się. Dzięki wielu ofiarodawcom, ludziom dobrej woli, wielu organizacjom oraz funduszom , dzięki Lasom Państwowym (ofiarodawcom drewna) – cerkiew została odbudowana.

Zniszczenie świątyni przez żywioł, jej odbudowa oraz sam akt konsekracji to bardzo ważne wydarzenie dla społeczności prawosławnej. Dało to wyraz wspólnoty międzyludzkiej w zaangażowaniu w przywrócenie świątyni dla Bieszczad.

Cztery lata.

13 październik 2010 rok

Na konsekracji zjawili się dostojnicy kościoła  wielu obrządków , głownie prawosławnego z Polski, Ukrainy i Słowacji. Przybyli przedstawiciele władz samorządowych i centralnych. Media lokalne i ogólnopolskie. Pojawili się Ci „Natchnieni Bieszczadem „  – poeci, rzeźbiarze, malarze, marzyciele.

konsekracja cerkwi w Komańczy 13.X.2010/ fot. chmielu.com.pl
konsekracja cerkwi w Komańczy 13.X.2010/ fot. chmielu.com.pl

Ja jednak patrzyłem w twarze „tych co wrócili do swego domu”

Wszyscy stali wzruszeni i dumni, dając sobą świadectwo, że cerkiew znowu jest. Modlitwa, śpiew , skupienie dała wszystkim świadomość, że czy w Stryju czy w Stanisławowie , w Srebrnicy czy na Wołyniu, czy tutaj w Komańczy mieszka ten sam,  nasz Bóg.

konsekracja cerkwi w Komańczy 13.X.2010/ fot. chmielu.com.pl
konsekracja cerkwi w Komańczy 13.X.2010/ fot. chmielu.com.pl

Ale wiele jeszcze upłynie wody, zanim tę prostą prawdę wszyscy sobie uświadomimy.

Dla mnie osobiście, ważne, a może najważniejsze w dniu 13 października 2010 roku , było to, ze patrząc w oczy ludzi zgromadzonych w cerkwi, szukałem tego co czułem od momentu , kiedy modliłem się tutaj na jej zgliszczach…..

 

konsekracja cerkwi w Komańczy 13.X.2010/ fot. chmielu.com.pl
konsekracja cerkwi w Komańczy 13.X.2010/ fot. chmielu.com.pl

I znalazłem to……………………

 

sierpień 1987 Komańcza

Chmielu

 

 

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *