chmielu.com.pl
Wspomnienia Z Szuflandii Chmiela Zakapiorskie Bieszczady

„Bieszczady poezja i blues – Górzanka 15.10.2013 r.

chmielu.com.pl
chmielu.com.pl z Lutkiem Pińczukiem

Cieszę się Chmielu, że żyjesz….

Miesiąc temu, na szlaku błotnistym- (na Duszatyńskie Jeziorka) turysta z Otwocka do mnie zagaił: „cieszę się, że Chmielu żyjesz, bo ostatni wpis na stronie datowany jest…” i podał datę. Dziękując za troskę odpowiedziałem, że od tamtego wpisu zajmuję się w Bieszczadzie „szeroko pojętym surwiwalem” czyli żyję od ogniska do ogniska. Już nie latam tak po tych górach z aparatem, i dyktafonem-raczej wędruję z gitarą.

chmielu.com.pl
chmielu.com.pl z Brunem

Wszyscy moi znajomi przecież wiedzą, że żyję. W Górzance nie brakuje gości. Tych z Wielunia też. I mojej rodziny z Zielonej Góry. Wieluniacy brali udział w naszej procesji w Boże Ciało, oraz również wędrowali z nami górami pielgrzymką z Górzanki, przez Tyskową na coroczny odpust w Łopience. Przewodził nam ( jak zawsze od 14-stu lat) duszpasterz, przewodnik beskidzki ks. Piotr Bartnik.

chmielu.com.pl

Zejście procesji ze zbocza, prowadzone przez kawalkadę wspaniałych wierzchowców, na zgrabnych jeźdźcach pod dowództwem koniarza Ryśka Gałka z Terki, widok Kaplana prowadzącego „gęsiego” trzystu osobową grupę- WRACA do was przez cały rok. Powraca przy innych ogniskach, bankietach i wtedy również, gdy… niewiedza i samotność podgryza gardło.

chmielu.com.pl
chmielu.com.pl

 

Zatrzymać takie kadry…

…utrwalać emocję, doznania, wręcz zapachy. Hm, nie możliwe. Nie mów mi, że to nie możliwe- TO BIESZCZAD. I jak najszybciej te „foty” ufnie oddać Wam na oczy. Tak chciałem. I proszę udało się. Trochę mi zeszło. Przepraszam.

chmielu.com.pl
chmielu.com.pl

 

Dwie rzeczy zmotywowały mnie do tego. Zacznę od tej zaskakującej i przejdę do miłej
Dzień, jak co dzień. Jak to w Bieszczadzie. Kto często zajeżdża ten wie: „NIC SIĘ NIE DZIEJĘ”. Jednak dzisiaj wszedłem do sekretariatu Urzędu Gminy i zobaczyłem galerię pięknych, uśmiechniętych ludzi. Na festynach, koncertach, festiwalach. Podniosłem wzrok ciut wyżej ponad zdjęcia i dostrzegłem napis tytułowy: „Imprezy rekreacyjno- kulturalne 2012”. Powtórzyłem maksymę pod nosem: „nic się nie dzieję”. Bo jak się mają tacy mądrzy włodarze z aktualizacją danych do takiego „zakapiorka” jak ja.

 

I poszedłem dalej…

 

Na polepszenie humoru….

Do kolegi, aby odebrać e mailową pocztę. A tu patrzę- elektronicznie przysłane dobre słowo od Mirka Welza. Nie wiersz, tylko jakiś link do YouTube i dopisek „na polepszenie humoru. miłego dnia! Mirek”. No to jak już raz na tydzień jestem przy Internecie to klikam na ten link.

chmielu.com.pl
Chmielu,Mirek Welz,Rysiek Szociński,Rysiek BURY – /chmielu.com.pl/

Osobiście na Internecie szukałbym się na filmikach nagranych przez turystów wśród radosnej „zakapiorskiej braci”, a tu podpis: „ Przemysław Chmielewski- tu w górach…” i piękny teledysk do wiersza Mirka Welza: „Tu w górach”, i nagrana nasza piosenka „Na stole zostawiam ci kwiaty”.

Na stole zostawiam Ci kwiaty…

Internet jest bardzo anonimowy, można w nim robić różne dziwne, a nawet i straszne rzeczy. Wiem to ja, ale osobie, która poświęciła tyle wolnego czasu przy montowaniu materiału, a może i pieniędzy, aby w taki właśnie sposób pokazać piękno tej krainy, promować ją w ten właśnie sposób… dziękuję Ci. Kimkolwiek jesteś. A z komentarzy pod teledyskiem stwierdzam żeś kobieta. Zawsze odrobinę przykro mi było, że ta piosenka do tekstu Mirka, często odbierana była przez bieszczadzkich słuchaczy bardziej frywolnie. To jednak, czego nie udało do końca pokazać nutą- Ty wypełniłaś obrazem. Jeszcze raz- dziękuję. Tyle pracy. Marzycielki i marzyciele wszystkich krajów- łączcie się.

Bieszczadzka marzycielka…

Tych drugich w Bieszczadzie dostatek, tych pierwszych tkwiących w swych blokach i miastach tęskniących za krainą dziką również dostatek. Odsyłam Was wszystkie-dziewczyny do przepięknego wiersza Kasi Mikołajczyk „Echo”.
Mnie przepraszam, ale za przeproszeniem „bieszczadzka marzycielka” kojarzy się raczej z kobiecą postacią zbiegająca w popłochu z połoniny. Uciekającą tak naprawdę nie wiadomo, przed czym. Przed sobą samym. Przed obawą trudnego życia.

chmielu.com.pl
chmielu.com.pl – na scenie z Robertem Myszkalem

Kto zna smak kawy „po chmielewsku”…..

Do „chmielowych” fotek, jeszcze dołącza fotoreportaż webmastera Adriana Weimera ze Zlotu Leśnych Ludzi. Trochę Wam czasu zajmiemy. Zróbcie sobie pyszną owocową herbatę, albo dobrą kawę. Niech i przy tych zdjęcia przy chwili wytchnienia kubki smakowe sobie przypomną posmak jakby „kawy po chmielewsku”.

chmielu.com.pl
chmielu.com.pl

 

 

Kochani! Przyjeżdżacie w Bieszczad z tej gonitwy dni codziennego i tak bardzo trudno zapomnieć-nawet tutaj o konspektach, umowach, zleceniach. Gratuluję grupie nauczycieli z Białobrzegów, którzy w 13 października poczuli Tchnienie Bieszczadów. Spokojny o was jestem, i radosny, że się wam udało naładować akumulatory. Również, moi przyjaciele- małżeństwo Irena i Rysiek z Lublina, którzy tak latem przypadli do gustu mojej Julce Połonince.

 

 

 

Lubliniacy bez kapelusza i portfela….

Na ostatni „krzyk jesieni” przybyli pod górzańską chałupę. Wysiadają, ściskamy się, witamy. Przy okazji nie pomijając podziwiania nowego nabytku Ryśka- no, solidnym autem przyjechaliście! Kwituje powitanie. Irenka śmiejąc się opowiada, ze to nic, bo Rysiek tak już tęsknił i wyrywał się w Bieszczad, że zapomniał wszystkich ubrań. A Rysiek jeszcze raz łapy mi roztwiera na niedźwiedzia i powiada: „kapelusza zapomniałem! Jak się teraz z Ryśkim Szocińskim przywitam? Jak przed Lutkiem Pińczukiem kapelusza uchylę!”.

Rysiek Szociński i Lubliniacy - chmielu.com.pl
Rysiek Szociński i Lubliniacy – chmielu.com.pl

Tylko takie problemy mamy, więc zasiadamy do dymiącej grzybowej z makaronem, podaję kawę. Ireneczka przywiozła dwie blachy pysznego ciasta. Biesiadujemy, śpiewamy i oglądamy ponad 100 zdjęć, które mi wywołali z naszych wspólnych letnich wypraw z Juleczką. Kiedy mają wracać na kwaterę do sąsiadów, Irena stwierdza, ze nie ma portfela. Pieniędzy, kart płatniczych. „Goli i weseli” się mówi. Panika. Ale po 10 min., opada zdenerwowanie, kiedy przychodzi myśl. Został w domu, w Lublinie. Może jest, może nie. Niepewność nieprzyjemna jest. Dalej jednak szukamy wszędzie- nie ma. Dalszy koniec historii…, bieszczadzki. Na kwaterze poznali ludzi z Lublina, praktycznie żyjących dwie ulice dalej. Poznali się i odnaleźli w Bieszczadzie. Razem przemierzyli ten najpopularniejszy szlak- za Harasymowicza śladami. Najważniejsze, ze zapomnieli o pieniądzach i niezabranych ubraniach. Wrócili do domu. Portfel czekał na nich na swoim miejscu.

 

 

Pamiętajcie, że Internet nie sprawi, że przepełni Was to samo uczucie, która płynęło w was tutaj. Ta rzecz piękna i niezbywalna. Nie znajdziecie jej!

Ale się i nie straci, przyczai się i poczeka na szlakach.

Do rychłego niebawem!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *